„Współpraca z większą ilością artystów nie była dla nas problemem.” – wywiad z Flirtini.

17742154_718079815038356_358956797_n

Trzecia część składanki „Heartbreaks & Promises” wywołała niemałe zamieszanie. Pojawiła się na Niej śmietanka polskiej sceny muzycznej – Reni Jusis, Natalia Nykiel, VNM  czy Ras, którzy przy podkładach stworzonych przez m.in. WÜ, Err Bits czy SoDrumatic stworzyli niesamowite numery. Sprawcy całego zamieszania – Jedynak i Ment XXL, znani jako Flirtini wyruszyli w klubową trasę po Polsce, by promować wydawnictwo. Rozmowę z muzykami w szczecińskim klubie City Hall przeprowadził Damian Jemielity, reporter Radia Jantar.

Ruszyła wspólna inicjatywa Ballantine’sa i Boiler Roomu – „True Music”, która ma na celu promocję wykonawców młodych, niezależnych, tworzących muzykę elektroniczną. W ramach projektu wyruszyliście do Madrytu, by wziąć udział w klubowej imprezie. Jak się bawiliście?

Mext XXL: Ciężko się bawić niefajnie w Madrycie, gdzie jest super temperatura, super klimat, fajni ludzie i dużo, dużo muzyki. Wspominamy ten krótki, a z drugiej strony długi wypad, bo byliśmy tam cztery dni, w samych superlatywach. Wszystko było dobrze zrobione, udane. Panele dyskusyjne były dość ciekawe, bo oprócz tego, że była tam impreza, która wieńczyła cały wyjazd, czyli Boiler Room transmitowany na żywo na cały świat, to mieliśmy także jeden dzień paneli dyskusyjnych na różne tematy związane z muzyką, często niezależną. W skrócie – było bardzo dobrze.

Z Madrytu wylądowaliście w Szczecinie, w ramach trasy promującej Waszą najnowszą składankę, trzecią już odsłonę „Heartbreakes & Promises”. Przez rok pracowało nad nią ponad 40 osób. Czy ogarnięcie tak dużego przedsięwzięcia wywierało na Was jakąkolwiek presję, czy wręcz przeciwnie – podeszliście do tematu na luzie, bezstresowo?

Jedynak: Sama współpraca z większą ilością artystów nie była dla nas problemem. Oczywiście pochłaniało to więcej czasu, niż w przypadku poprzednich wydawnictw, gdzie pojawiały się wyłącznie nagrania instrumentalne. Natomiast dobrze wspominamy współpracę, było super.

Pierwsza część „Hearbreaks & Promises” miała premierę w kwietniu 2014, w grudniu 2016 ukazała się póki co ostatnia, trzecia część. Mam wrażenie, że koncepcja składanki ewoluowała. Pierwsza część opierała się na „klubowym flircie na parkiecie”, natomiast ostatnia prezentuje „najnowsze brzmienia z nurtu muzyki miejskiej”. Jak Wy rozumiecie pojęcie „muzyka miejska”?

Ment XXL: Bardzo ładnie zacytowałeś nasze notki prasowe. Szacunek za sprawdzenie u źródła. (śmiech) Sama muzyka miejska to jest taki trochę, brzydko mówiąc, worek, w który wrzuca się różne odnogi muzyki elektronicznej, współczesnej, klubowej. Jak sam słuchałeś mamy bardzo zróżnicowane numery na płycie. Dla mnie muzyka miejska to po prostu współczesna muzyka, która jest słuchana przez młodych ludzi, ale w rozumieniu nie popkulturowym. Ta płyta jest „rozkraczona” pomiędzy muzyką niezależną, a pomiędzy popkulturą i wydaje mi się, że udało nam się znaleźć złoty środek, żeby nie przejść na „gorszą stronę mocy” z tym wydawnictwem.

„Heartbreaks & Promises vol. 3” opiera się w całości na kolaboracjach – z jednej strony zaprzyjaźnieni DJ-e, z drugiej wokaliści i raperzy. W jaki sposób te kolaboracje zostały dobrane? Czy to Wy czuwaliście nad wszystkim i zgłaszali się do Was DJ-e, a Wy wskazywaliście: „Ty nagrywasz z Justyną Święs, Ty nagrywasz z Reni Jusis i BARANOVSKIM”? Czy przeciwnie – podbił do Was np. Zeppy Zep i stwierdził: „Nagrywam numer z Julią Wieniawą”?

Bywało różnie, dokładnie tak jak przedstawiłeś. Mieliśmy przypadki, kiedy to producent wychodził z inicjatywą, mówiąc, że zawsze marzył, by nagrać z kimś kawałek i pomagaliśmy mu to osiągnąć, lub na własną rękę to czynił. Dostawaliśmy też instrumentale, wspólnie się zastanawialiśmy, kto by się odnalazł. Nagrywaliśmy, czasem się okazało, że jednak ten artysta nie pasował i szukaliśmy dalej. Były więc dwie drogi.

Jeżeli chodzi o warstwę wokalną albumu, to z jednej strony pojawili się wyjadacze – VNM, Reni Jusis, Iza Lach, ale z drugiej też dużo nowych twarzy. Są Kroki, Rosalie., Julia Wieniawa czy BARANOVSKI.  Jakie było dla Was największe zaskoczenie? Czy po stronie starej gwardii, czy nowych artystów?

Jedynak: Wydaje mi się, że większym zaskoczeniem są nowe twarze. W przypadku np. Julii był to drugi kawałek w jej karierze, więc siłą rzeczy nie było wiadomo, czego oczekiwać. Myślę, że tyczy się to zarówno wokalistów, jak i producentów, gdzie też pojawiło się parę postaci, z którymi dotychczas nie współpracowaliśmy, albo mieli na koncie bardzo mało wydawnictw. Należy oddać Część wszystkim młodym po obu stronach.

Czy myśleliście o tym, by promować „Heartbreaks & Promises” poza granicami naszego kraju? Żeby pokazywać w Europie, a może i dalej, polską muzykę miejską?

Ment XXL: Polską muzykę miejską – tu byłoby ciężko, ale pewne rzeczy działy się przy okazji pierwszej, drugiej składanki. Na soundcloudzie byliśmy grani, share’owani na całym świecie, też m.in. w audycjach u Diplo. Nasza nazwa była kojarzona na całym świecie. Trzeba przyznać, że przy okazji tej płyty, nie promując jej stricte, planujemy ruszyć w trasę w pewną część świata, bardzo przez nas lubianą ze względu na jedzenie i warunki atmosferyczne. Szczegóły zdradzimy, gdy będzie więcej pewnych informacji.

Czy będzie czwarta część „Heartbreaks & Promises”?

Jedynak: Jeszcze nie zaczęliśmy o tym myśleć. Póki co kończymy trasę. Na pewno będziemy wypuszczali jakieś rzeczy przed wakacjami, może w wakacje. Jeżeli chodzi o długogrający materiał, to póki co nie mamy takich planów, ale na pewno będziemy chcieli kontynuować sagę.

Dziękuję za wywiad.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *