Nie będziemy się śpieszyć – rozmowa z zespołem Happysad

Listopad w klubie studenckim Kreślarnia upłynął pod znakiem koncertów. Jednym z nich był występ grupy Happysad, pochodzącej ze Skarżyska-Kamiennej. To zespół z 9-letnim stażem, który ma na swoim koncie 5 płyt (w tym jedną koncertową) oraz ponad 600 występów przed publicznością. W Koszalinie zespół wystąpił 14 listopada w ramach swojej jesiennej trasy „Skazani na Busa Tour”. Z wokalistą Kubą Kawalcem (Quka) oraz gitarzystą Łukaszem Ceglińskim (Pan Latawiec) rozmawiają Agata Szaraniec i Jacek Marcinkowski.

 

To nie pierwsza wasza wizyta w Koszalinie. Czy macie jakieś szczególne wspomnienia z naszego miasta?

Kuba Kawalec: To było 4 lata temu, piłkarskie Mistrzostwa Świata w Niemczech. W tym samym dniu, w którym graliśmy u was, był mecz Polska-Niemcy. Zaczęliśmy grać równolegle z rozpoczęciem spotkania, a skończyliśmy jak padła bramka dla naszych przeciwników. Publiczność zdecydowanie częściej zerkała na telebim, niż na scenę. Po bramce ludzie poszli do domu, więc koncert był chyba nawet bez bisów. Tak, ten występ pamiętam bardzo dobrze. Było nam bardzo smutno (śmiech).

Jacy byliście jako studenci? Bardziej prymusi z pierwszego rzędu, czy może raczej pojawialiście się na uczelni raz na jakiś czas, żeby zobaczyć jak wyglądają wasi wykładowcy?

Łukasz Cegliński: Jakbyśmy byli prymusami, to pewnie zamiast grać pracowalibyśmy teraz w jakiś biurowcach.
KK: Ja miałem dwie fazy bycia studentem. Na początku jakoś zupełnie nie mogłem się dostosować do takiego życia. Nie bardzo podobała mi się grupa, do której trafiłem i tęskniłem za czasami licealnymi, gdzie mieliśmy naprawdę bardzo fajną grupę znajomych. I zdecydowanie wolałem wracać z uczelni, niż na nią iść. To się zmieniło jakoś na trzecim roku. Chyba pomyślałem wtedy, że już jest bardziej z górki i zacząłem się bardzo dobrze uczyć.

A dlaczego ekonomia? Wyobraźmy sobie – Kuba, jako księgowy w garniturze i zawiązanym pod szyję krawatem…

KK: No ja też nigdy nie wyobrażałem siebie w takim zawodzie.

Więc skąd taki wybór?

KK: My patrzeliśmy na to bardziej perspektywicznie. Szukaliśmy czegoś, po czym można by znaleźć pracę. Zwłaszcza, że mieszkaliśmy w małej miejscowości, z której chcieliśmy się wyrwać do Krakowa. I to nam się udało. Ekonomia była na topie, więc wydawał mi się to idealny dla mnie kierunek. Potem jednak okazało się, że zupełnie nie…

I chyba dobrze się okazało, że jednak muzyka?

KK: Tylko szkoda, że tak późno. Bo wiesz, ludzie często pytają mnie czego żałuję. A jedną z rzeczy, na którą miałem wpływ, a chciałbym zmienić, to odwrócenie tej kolejności. Myślę, że gdybyśmy zaczęli grać zanim poszliśmy na studia, czyli 5 lat wcześniej, byłoby to dla zespołu lepsze.

Od poprzedniej płyty minął już rok. Kiedy możemy spodziewać się nowych nagrań? Czy to będzie w roku 2011?

ŁC: W przyszłym roku raczej płyty nie będzie. Doszliśmy do wniosku, że nie będziemy zamawiać wcześniej studia, ani realizatora i po prostu nie będziemy się spieszyć. Chcemy stworzyć wszystko na spokojnie i dopiero wtedy dopracować resztę, związaną z nagrywaniem.
KK: Ale wiesz, jeśli w wydawaniu płyt stosować by ciąg arytmetyczny, to wychodzi, że kolejne 3 płyty powinniśmy wydawać co 4 lata. Albo, żeby nie było za długo, to po pół płyty co 2 lata (śmiech).
ŁC: Ale prawda jest taka, że płyta prawdopodobnie pojawi się w 2012 roku. Chcemy się skupić na robieniu numerów. Jak nauczymy się je dobrze wykonywać to wtedy dopiero nagrywamy.
KK: Mam tylko nadzieję, że zdążymy przed końcem świata (śmiech).

Z perspektywy roku, który minął od premiery waszej ostatniej płyty, jak ją oceniacie?

KK: My chyba nie bardzo jesteśmy od oceniania. Ale tak szczerze, to „Mów mi dobrze” słucha mi się najfajniej. Zwłaszcza, że muzyki słucham najczęściej w samochodzie. Co prawda nie należę do osób, które często słuchają tego co same stworzyły, to zawsze około tygodnia po wydaniu jest taki okres, że sprawdza się, jak płyta wyszła. To jest takie niańczenie „nowonarodzonego”. Potem już się do tego nie wraca.
ŁC: Z naszych obserwacji wynika, że płyta została przyjęta bardzo pozytywnie. Przynajmniej zdecydowanie lepiej, niż poprzednia.

Dziękujemy za rozmowę.

KK: Dziękujemy bardzo.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *