17467683_1386938134699614_1271734616_n

„Lubię, gdy wszystko dzieje się tu i teraz” – wywiad z Barbarą Kurdej-Szatan

Najpopularniejsza blondynka w Polsce. Aktorka, wokalistka oraz prezenterka telewizyjna. Gość specjalny 2. edycji Dziecięcego Festiwalu Sztuki Filmowej. Kobieta o wielu talentach – Barbara Kurdej-Szatan. Wywiad z nią przeprowadziła nasza reporterka, Marlena Chmielowiec.

Marlena Chmielowiec: Znajdujemy się na Dziecięcym Festiwalu Sztuki Filmowej. Czy uważasz, że przygodę z aktorstwem warto zacząć będąc dzieckiem?

Barbara Kurdej-Szatan: Myślę, że tak. Ja bardzo dziękuję moim rodzicom za to, że posyłali mnie na przeróżne zajęcia. Siedmioletnie dziecko nie wie, na jakie zajęcia może pójść. Jeszcze nie zna tego świata. To rodzice posłali mnie do szkoły muzycznej, na warsztaty teatralne, do chóru dziecięcego, do Opolskiego Studia Piosenki, więc rzeczywiście ja tych zajęć miałam mnóstwo. Moja mama wychodziła z założenia, że jak dziecko nie ma zajęć, to po prostu się nudzi i trzeba wypełnić mu ten czas. I bardzo dobrze. Ja wcale nie czułam się przepracowana. Wręcz przeciwnie. Bawiłam się bardzo dużo – i na podwórku i na trzepaku! Miałam mnóstwo przyjaciół, z chóru, szkoły i szkoły muzycznej. Teraz, wszyscy sobie pomagamy i wspieramy się. Czasem jest łatwiej po prostu coś załatwić, bo mamy ze sobą kontakt. Dzięki temu, mogłam się rozwijać.

W „M jak Miłość” większość scen grasz w towarzystwie serialowego Wojtusia. Jak pracuje się Tobie z dziećmi?

– Felek Matecki jest przezdolnym chłopczykiem. Akurat dobrze mi się trafiło, bo z dziećmi różnie się pracuje. Wiadomo, nie są na tyle obyte przed kamerą. Felek ma rodziców aktorów, którzy ukończyli szkołę teatralną. Pracuje mi się z nim świetnie. Jest fajnym, rezolutnym, zdolnym i radosnym chłopcem. Miałam szczęście, że na niego trafiłam.

Do serialu dołączyłaś kilka lat temu. Większość aktorów znała się już po kilka, a nawet kilkanaście lat. Nagle dołącza ktoś nowy…

– Tam cały czas wchodzi ktoś nowy. Produkcja stara się, żeby serial cały czas żył. Są zapraszane różne osoby np. wokalistki. Ostatnio do naszej ekipy dołączyła Jula. Różnica jest taka, że ja dołączyłam jako główna postać. Od razu dołączyłam do czołówki serialu. Podchodziłam do tego po prostu, jak do pracy. Wiedziałam, że wszyscy są ze sobą bardzo zżyci, są wręcz jak rodzina. Ja po prostu przyszłam robić swoje i tyle.

Możemy zobaczyć Cię w wielu rolach. Jesteś aktorką filmową, telewizyjną oraz teatralną, a także prowadzącą telewizyjną i wokalistką. W której roli czujesz się najlepiej?

– Zdecydowanie najlepiej czuje się w teatrze i kiedy śpiewam. Chyba najbardziej lubię to, co jest na żywo. To daje mi dużo energii, dużo mocy. Lubię, gdy wszystko dzieje się tu i teraz. Nigdy nic nie jest takie samo. Największą magią jest energia, która wytwarza się miedzy nami, a publicznością. Telewizja jest zupełnie inna. Przyznam, że musiałam nauczyć się pracy w serialu. Jest trochę nużąca. Siedzi się tam 12 godzin i czeka na swoje wejście przed kamerę. To jest po prostu męczące. Musiałam nauczyć się wypełniać ten czas, bo jak tam byłam, miałam poczucie zmarnowanego czasu, jednak bardzo to polubiłam. Jeżeli chodzi o prowadzenie – w teatrze Roma prowadziłam benefis dyrektora Kępczyńskiego. Tam zauważyła mnie pani Łapicka-Olbrychska, która była jednym z dyrektorów Telewizji Polskiej. Stwierdziła, że idzie mi bardzo dobrze i zaprosiła do poprowadzenia festiwalu w Opolu. Od razu rzuciła mnie na głęboką wodę, ale widocznie zobaczyła we mnie potencjał. Spodobało mi się bardzo, choć było to stresujące. Podołałam temu i potem zaczęły nadarzać się kolejne okazje. Robię to, bo mi to proponują (śmiech), ale bardzo to lubię! Cieszę się, że mogę prowadzić program „Kocham Cię Polsko”. Jest wesoło, jest też duża dawka wiedzy na temat naszego kraju. Cieszę się, że to robię, ale wciąż jest to dla mnie jedynie dodatek do tego, co wykonuję na co dzień, czyli do teatru, serialu i filmu.

Będziemy mogli zobaczyć Cię u Kuby Wojewódzkiego. Jak było? Czego możemy się spodziewać?

– O matko! Ja z Kubą gram w spektaklu, więc już go znam. Nie wiem czy się za bardzo nie rozluźniłam (śmiech). Czułam się, jakbym rozmawiała po prostu z moim kolegą. Nie wiem co oni z tego powycinają. Trochę się obawiam, ale zobaczymy jak wyjdzie. Było bardzo swobodnie.